Albert Schweitzer powiedział, że Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli, a ja śmiem twierdzić, że wcale nie jedyna, ponieważ to samo można powiedzieć o miłości, czy ogółem o dzieleniu się dobrem. Niby można założyć, że to z gruntu to samo, jednak często dzielący się miłością i dobrem niekoniecznie sami czują się szczęśliwi, a mimo to nic ich nie powstrzymuje od okazywania szczodrości, natomiast ich postawa znacznie może wpłynąć na wzrost poczucia szczęścia u osób miłością i dobrem obdarowanych.
Niestety, w dzisiejszych czasach ludzie wolą dzielić się nienawiścią, czemu upust dają na wiele sposóbów, a przede wszystkim w nieokiełznanych komentarzach, bez zastanowienia i poczucia odpowiedzialności siejąc swój hejt we wszelakich internetowych zakamarkach, pomimo iż niejednokrotnie ich słowa doprowadzają do skutków nieodwracalnych, jakim jest plaga przedwczesnych zgonów, o zgrozo także wśród najmłodszych. Pozorna anonimowość powoduje, że ludzie czują się bezkarni wojując ostrzami słów, co jednak nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności za wyrządzoną innym krzywdę. Zjawisko hejtu wcale nie jest czymś nowym, jednak w dobie Internetu szerzy się ono szybciej, niż dżuma. W 1967 roku Czesław Niemen zaśpiewał o tym na VI Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, a tekst piosenki zdecydowanie można uznać za ponadczasowy:
Podobną moc rażenia do rozsiewanego w sieci hejtu ma plotka, którą ludzie kreują i rozprowadzają między sobą z przeróżnych pobudek. Jako - o dziwo - częsty obiekt plotek wnioskuję, że wynikają one z zazdrości, potrzeby dążenia "po trupach do celu", czasem służą do odwrócenia uwagi od nieuczciwych zachowań oraz czynów ich twórców, bywają tworzone dla zemsty, dążą do zepsucia reputacji osoby obgadywanej, a także służą do kontrolowania zachowań w grupie. Plotki zwykle dotyczą osób nieobecnych, ich życia prywatnego lub zawodowego; jest to twór koloryzowany lub całkowicie zmyślony. Często - zupełnie jak w głuchym telefonie - plotka ewoluuje w trakcie dalszego przekazywania. Z jakiegoś powodu ludzie lubią komentować życie innych bez najmniejszej i rzeczywistej znajomości tematu, zamiast skupić uwagę na swoim. Przykrym jest fakt, iż większość słuchaczy akceptuje plotkę jako wiarygodne źródło informacji, zamiast ją zweryfikować u źródła. Jeśli ktoś z Was nie był nigdy obiektem plotek, może nazwać się prawdziwym szczęściarzem, choć z drugiej strony może właśnie szczęściarzami są osoby obgadywane? W końcu jeśli się o nich tyle gada, to muszą być to osoby niezwykle ważne i nie byle jakie. Zastanawiając się nad potrzebą kreowania "opowieści dziwnych treści" o innych polecam iść za radą Fredrika Eklunda: Nie przejmuj się ludźmi, którzy gadają za twoimi plecami. Są za twoimi plecami nie bez powodu. Co nie zabije, to wzmocni, byleby faktycznie jednak nie zabiło...
Powiadają, iż Sokrates polecał wstępnie przesiać informację o kimś przez trzy sita: prawdy, dobroci i użyteczności. Jeśli nie jesteśmy pewni, że to, co mamy do powiedzenia o innych jest prawdą, czymś pozytywnym oraz przyniesie pożytek lub będzie w jakiś sposób pomocne, lepiej tego nie przekazywać dalej. Zawsze też dobrze jest spróbować włożyć czyjeś buty i poznać człowieka osobiście, niż pozwolić sobie narzucić złośliwe pogłoski i opinie wymyślone przez innych. Z punktu widzenia psychologii wiadomo, że obgadując innych nieświadomie mówimy o sobie, gdyż dokonujemy wówczas projekcji własnych zachowań, cech, uczuć lub pragnień, przypisując innym to, czego sami w sobie nie akceptujemy lub czego nie jesteśmy świadomi. Podsumowując, jest to mało elegancki mechanizm obronny mający na celu chronić ego obgadującego.
W ostatnim czasie moja wiara w ludzi zaczęła gwałtownie słabnąć, zaczęłam stronić od grup (niby w nich siła, szkoda, że nieraz destruktywna) i choć coraz sceptyczniej postrzegam kolejne zwrotki wspomnianej wyżej piosenki Niemena zgadzam się, co do jednego:

Pięknie napisane. ♥️
OdpowiedzUsuńSamo życie , niestety, ale jest jeszcze nadzieja.